Cyberpunk- recenzja

Cyberpunk 2077 to chyba jedna z najbardziej wyczekiwanych gier ostatnich lat. Nie ukrywam, że sam czekałem na nią z dość dużym entuzjazmem, biorąc pod uwagę rozmach kampanii reklamowej, oraz zaangażowanie Keanu Reevesa do promocji i wystąpienia w grze. Oczekiwania były ogromne, dodatkowo podsycane nowymi fragmentami rozgrywki, przesuwaniem daty premiery czy w końcu dyskusyjnym wypuszczeniem produktu, który według niektórych, nie spełniał standardów jakościowych. Mi osobiście gra bardzo przypadła do gustu, ale pod wieloma innymi aspektami niż te, o których się mówi. W Cyberpunku, gram na XBOX ONE X w jakości 4k. Niestety, mój obecny PC, nie jest w stanie udźwignąć potężnych wymagań gry. Moja recenzja, mimo że nie będzie opierać się o aspekty techniczne (one są na prawdę różne na różnych platformach), będzie na bazie gry na konsolę Microsoftu.

FABUŁA

Gra jest fabularnie niesamowita, i nie tylko mówię tu o wątku głównym fabuły, ale o wszystkich pobocznych drobnych zadaniach, które przyjdzie nam wykonać. Od najbardziej oczywistych jak: handel legendarnymi reliktami, kradzieżą luksusowych samochodów, zleceniami uwolnienia osób, zabójstwami czy po prostu rozwalaniem się w ulicznych wyścigach, po najbardziej egzotyczne, jak powstrzymywanie autonomicznych samochodów przed samobójstwem, podkładaniem termonuklearnych ładunków w korporacjach, czy też kolekcjonowaniem samochodów i motocykli. Główny wątek którego z oczywistych powodów nie będę zdradzał, to prawdziwy majstersztyk. Wszystko w tej produkcji działa, lecz do jednej rzeczy mogę się śmiało przyczepić – główny bohater/bohaterka jest za mało wyrazisty. Być może jest to kłopot związany z tym, że postaci poboczne są niesamowicie charakterystyczne, i tym samym przyćmiewają głównego bohatera swoją wielkością. Mam tu głównie na myśli postać Johnny’ego Silverhanda, czy dziewczyny takie jak Pamela i Judy. Być może jednak taki był pierwotny zamysł producentów…

MIASTO

Miasto i jego okolice to potężna mapa pełna uliczek, sklepów, ludzi, samochodów i okazji do rozróby. Night City przytłacza swoim ogromem, a jednocześnie daje się polubić w trakcie jego zwiedzania. Ogromna dbałość o szczegóły sprawia, że miasto jest autentyczne. Kolory, dźwięki i przestrzeń doskonale się komponują. A jeśli myślisz, że miasto jest ogromne, to chwilę później przenosisz się na tereny podmiejskie, pustynne i dzikie jak z filmów o Mad Maxie. Także pełne niebezpieczeństw oraz nowych zleceń i przygód. Jedynym mankamentem ogromnego miasta jest to, że nie można dostać się do wielu budynków i miejsc. Natomiast nie ma problemu ze znalezieniem sushi baru czy innego miejsca związanego z nie zobowiązującym relaksem. Natkniemy się także na mega budynki, żywcem wycięte ze świata Sędziego Dredda, dzielnice skrajnej biedy, czy luksusowych wieżowców megakorporacji.

WYPOSAŻENIE

Kilkanaście rodzajów broni, między innymi pistolety, karabiny i snajperki, oraz broń energetyczna i broń biała. Tyle samo różnych pojazdów do dyspozycji – samochody sportowe i limuzyny. Jak to zwykle bywa w produkcjach CD PROJECT RED, na każdym kroku spotykamy też skrzynki z przedmiotami i jedzeniem, porozrzucane na ziemi pojedyncze śmieci, a czasem możesz odnaleźć coś ciekawego. I nie ominie Cię solidne przeglądanie swojego wyposażenia i sprzedawanie zbędnych rzeczy! Kolejnym aspektem jest ubranie. W grze możesz odnaleźć także sklepy, w których dobierzesz sobie odpowiednie okrycie, dopasowane do twojej specjalizacji. Czymś owym jest zakładka z ulepszeniami cybernetycznymi, którymi cały świat jest przepełniony. Każdy napotkany przez nas NPC ma jakiś cybernetyczny wszczep. Sami także możemy decydować o tym, jakie elementy naszego biologicznego ciała zechcemy zastąpić.

POSTAĆ

Osobny rozdział można by poświęcić na tworzenie postaci. Wygląd, pochodzenie i oczywiście specjalizacja to tylko najważniejsze aspekty, które należy brać pod uwagę. Niestety, wydaje się, że nie zależnie jaką postać stworzymy, wypada ona bardzo słabo na tle innych bohaterów gry. Nie wiem czy to tylko moje odczucie. Wydaje się też, że decyzje, które podejmujemy w trakcie gry, nie wpływają na jej przebieg! To tylko takie kosmetyczne a/b. Jednak nie przeszkadza to aż tak w cieszeniu się fabułą. Rozwój postaci także jest mocno rozbudowany – technik, haker czy wojownik i w każdej z tej kategorii dodatkowe podkategorie. Jest w czym wybierać. Dodatkowo mamy do dyspozycji wytwarzanie przedmiotów, co można także rozwijać poprzez dodatkowe umiejętności.

TO CO SPODOBAŁO MI SIĘ NAJBARDZIEJ

Wszystko to co powyżej zostało zapisane, to tylko szybki skrót wszystkiego, czego doznamy grając w tą grę. Ale jest kilka innych drobnostek, które na prawdę mnie urzekły. Jedną z najfajniejszych rzeczy jest to, co uważam za podstawę dobrych produkcji – dbałość o detale i ukryte ciekawostki.

Detale to przede wszystkim miasto pełne reklam, wiadomości i zdarzeń na które możemy się natknąć. Na przykład bilbord reklamujący nowe produkty cybernetyczne, czy też oprogramowanie do wirtualnej rzeczywistości, która w tym świecie jest mocno rozbudowana (zresztą można ją częściowo zwiedzić w trakcie przechodzenia fabuły).

Kolejnym elementem, są drobne ciekawostki: Magazyn z grami komputerowymi z okładką z gry Wiedźmin 3, albo trzy muszelki w toalecie mieszkania naszego bohatera (tutaj nawiązanie do filmu „Człowiek Demolka” z Sylvestrem Stallone). Mega budynki z Sędziego Dredda, czy też wielkie sterowce unoszące się nad miastem z gry „Syndicate”. Na każdym kroku możemy spotkać coś ciekawego, coś co mogło by umknąć, gdybyśmy nie poświęcili ekstra czasu na eksplorację tego świata.

No i na koniec przepiękny element – karty tarota, które możemy zbierać w trakcie naszej wędrówki po mieście. To chyba najpiękniejsza robota artystyczna w grach komputerowych, jaką widziałem! Dwadzieścia kart znajdziemy bez problemu, ale pozostałe dwie są ukryte. Sam ten wątek powoduje, że mam ochotę siadać do gry i ich szukać.

PODSUMOWANIE

Gra „Cyberpunk 2077” to wspaniała produkcja, która stała się ofiarą własnego sukcesu. I nie mówię tu o 13 milionach kopii sprzedanych, pobiciu rekordu na Steam w ilości graczy grających symultanicznie, czy ogromnej presji i ciągłym przesuwaniu premiery oraz pozwom sądowym w USA. Mówię tu o oczekiwaniach zwykłych graczy, którzy zawsze są najbardziej wymagającymi klientami. Sam fakt, że nie mogłem znaleźć fizycznych kopii gry w kliku sklepach, świadczy o tym, że jest to bezsprzecznie największe dzieło polskiego biznesu komputerowego.

Do „Cyberpunka” będę jeszcze wracał. Zapewne CD PROJEKT RED ma w zanadrzu niejedną niespodziankę i niejeden DLC 🙂

Jedna myśl na temat “Cyberpunk- recenzja

  1. Zgadzam się z Twoim artykułem. Dodam tylko, że najważniejsze jest to co przed nami. Spodziewam się, że ta produkcja będzie równie „wielka” jak Wiedźmin i czeka nas jeszcze niejeden dodatek do tej gry. Gra ma duży potencjał, a producent udowodnił już, że potrafi wycisnąć z produkcji dla jednego gracza ostatnie soki. Podsumowując: jest dobrze, a zapowiada się, że będzie jeszcze lepiej.

    Polubienie

Dodaj komentarz