Ready player One?

Steven Spielberg, to nazwisko jest znane wszystkim. Ale czy znane jest nazwisko Ernesta Cline’a? To właśnie na podstawie jego powieści, Spielberg stworzył jeden z najciekawszych obrazów, dotyczących ewentualnej przyszłości rodzaju ludzkiego, gdzie ludzie uciekają od swojej codzienności do OASIS – wirtualnego świata, w którym panuje wolność, a każdy może realizować swoje marzenia i potrzeby. Główny bohater nie tylko zanurza się w tym świecie, ale także poszukuje tajemniczego „easter egga”, pozostawionego przez twórcę OASIS, który ma na zawsze zmienić losy użytkowników.

Jak blisko jesteśmy takiego świata? Bardzo blisko.

Mimo, że fabuła nie jest może na poziomie Oscarów, to najbardziej uderzyła mnie realność takiego scenariusza. Jak blisko jesteśmy takiego świata? Bardzo blisko! Praktycznie nic już nie stoi na przeszkodzie (może poza pieniędzmi) aby zanurzyć się w VR. Razem z rozwojem tej technologii, rozwinie się także cały przemysł rozrywkowy, a razem z nim systemy waluty wirtualnej (np. Bitcoin?) a zwykła praca może przestać być głównym źródłem dochodu.

Główni bohaterowie filmu.

W filmie mamy ponad setkę nawiązań do ikon popkultury. Batman, Robocop, „Powrót do przyszłości” czy postaci z Blizzardowego „Overwatch”, to tylko kilka z bardziej oczywistych i łatwych do wypatrzenia ciekawostek i niespodzianek. Produkcję ogląda się lekko, a muzyka Alana Silvestriego robi fantastyczny klimat. Ponad dwu godzinny film, pełen jest rewelacyjnych efektów specjalnych i lekko naiwnej fabuły, ale nie można się uczepić żadnego elementu. Film stanowi całość i jest jedną z najlepszych produkcji SF ostatnich lat. Polecam każdemu geekowi i nerdowi na Ziemi.

Dodaj komentarz