Rok temu gra Warhammer 40 000 wkroczyła w już 8. edycję. Po wydarzeniach kończących poprzednią edycję gdy Prymarcha Magnus najechał planetę Fenris , Abaddon Profanator na czele XIII Krucjaty zniszczył planetę Cadia, co pozwoliło siłom Chaosu otworzyć Wielką Szczelinę, która podzieliła galaktykę na pół. Ostatnią nadzieją ludzkość był przywrócony do życia syn Imperatora Prymarcha Roboute Guilliman. Akcja książki zaczyna się, gdy Guilliman rozpoczyna ostatni etap Krucjaty Indomitus, mającej wyprzeć siły Chaosu z zajętych w ostatnim stuleciu terytoriów. Pod jego komendą znajdują się nowi kosmiczni marines nazwani Primaris. Są to nowi Adeptus Astrates, którzy znacznie przewyższają swoich braci tak pod względem udoskonalonej genetyki jak i całkiem nowego wyposażenia. Po zakończonej kampanii Prymarcha powraca na rodzinną planetę Macragge, gdyż dowiaduje się, że system Ultramar został najechany przez legion Gwardii Śmierci na czele z Prymarchą Mortarionem, który za pomocą tajemniczego urządzenia może przywoływać armie Nurgla na dowolnych planetach. Guilliman mobilizuje wszystkie siły i rusza przeciwstawić się zdradzieckiemu bratu, rozpoczyna się Wojna Plag. Wydarzenia ukazane w książce śledzimy z czterech różnych perspektyw: Prymarchy Guillimana, Primaris kapitana Felixa, Prymarchy Gwardii Śmierci Mortariona oraz demona boga Nurgla. Powieść czytało mi się bardzo dobrze, a cała intryga naprawdę potrafiła wciągnąć. Dużym plusem książki jest to, że rozwija ona dokładnie obecne wydarzenia w świecie Warhammera 40 000, szczególnie ukazując działania Gwardii Śmierci oraz pokazując kosmicznych marines Primaris na polu walki. Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że akcja pierwszej części książki dzieje się tuż po zakończeniu Herezji Horusa gdy dochodzi do spotkania Roboutea Guillimana z Demonicznym Księciem Slaanesha Prymarchą Fulgrimem. Książka Guya Haleya jest świetnym wyborem dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z uniwersum Warhammera 40 000, ale również wszystkich entuzjastów tego uniwersum, szczególnie po starcie 8. edycji. Na październik zaplanowana jest premiera drugiego tomu.
Dark Imperium – recenzja
Opublikowane przez Sarmata
Swoją przygodę z komiksem rozpocząłem gdy chodziłem do podstawówki był to rodzimy Tytus oraz seria Gigant. Następnie odkryłem Thorgala, którym naprawdę się zaczytywałem do dzisiaj zajmuje on szczególne miejsce wśród moich komiksów. Po paru latach przerwy powróciłem do czytania komiksów, odkrywając wiele wspaniałych serii jak na przykład: Punisher czy Chłopaki od Gartha Ennisa oraz Deadpool. Dzięki Tacie zainteresowałem się modelarstwem, które stało się jedną z moich pasji. To właśnie ona spowodowała, że zafascynowałem się Warhammer’em 40 000. Od ponad dwóch lat czytam książki z tego uniwersum wydawane przez Black Library oraz Copernicus Corporation, rozbudowuje swoje armie oraz cały czas poszerzam swoją wiedzę o nim. Jeżeli zaś chodzi o mangi i anime to głównie interesuje się uniwersum Dragon Ball i wszystkim co z nim związane, co nie przeszkadza mi śledzeniu innych serii. Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest Sarmata
3 myśli na temat “Dark Imperium – recenzja”